Gdyby gdyby, gdyby...

„Gdybym miał płuca, jak Pan Zatopek, nie żyłbym dłużej, z tą z którą żyję...” śpiewa Jarek Nohavica, na szczęście czeskiej piłki „gdyby” nie jest tłumaczeniem tamtejszych footballerów, po prostu robią swoje, robią swoje i grają dalej, a nasi partacze szukają usprawiedliwień, nawet najbardziej absurdalnych. Śląsk i Legia pomachały na pożegnanie Europie; jedni w sposób planowy, chociaż dotkliwi, drudzy mieli okazję nie lada, grając ze słabym rywalem, ale i tak nie byli w stanie osiągnąć nawet takiego poziomu...

Sowizdrzałowie prześmiewczo wskazywali na Viktorię z Pilzna, jako przeciętniaka lejącego bezprecedensowo naszych. Ta sam Viktoria dwa lata temu dwukrotnie ograła Roseborg, znacznie, znacznie silniejszy niż ten dzisiejszy; porozjeżdżali się chłopy po świecie lub pokończyli kariery po tej lekcji od mistrza Czech. Podopieczni Vrby zresztą udowodnili kolejny raz swoją wartość eliminując Lokeren; i chociaż rezultat dwumeczu jest stykowy, to rewanż był absolutnie jednostronny, i gdyby nie koszmarna skuteczność (sam Rajtoral mógł w pierwszym kwadransie drugiej połowy ustrzelić hat-trick) skończyłoby się zapewne, tak jak wizyta „Niebieskich”. Jedyna rzeczywiście groźna sytuacja Belgów miała miejsce w doliczanym czasie gry, gdy jeden z obrońców miejscowych niemal skopiował wyczyn Chaczeridiego mierząc w okienko własnej bramki...

Jeszcze zacniej zaprezentowała się praska Sparta ogrywają w meczu „kto strzela pierwszy, tyn wygrywa” słynny Feyenoord, szczególnie właśnie po uzyskaniu prowadzenia dość solidnie demontując podopiecznych legendarnego Koemana. Robi wrażenie gra Kweuke, jeśli hasło: „gra napastnika tyłem do bramki” ma mieś jakieś znaczenie, to właśnie Leo, ten z czeskiej stolicy, wyznacza swą postawą jego semantykę. Výborné!

Taka jest dzisiaj różnica między nami, a Czechami...

Polska – Czechy 0-1
Ruch Chorzów – Viktoria Pilzno 0-2, 0-5
Polska – zero klubów na wiosnę na cztery startujące.
Czechy – dwa zespoły, również z czterech,

...

No, nieźle trafiłem przed tygodniem z kadrą i składem na niemiecką Bundesligę. Wystawiłem taki skład:
Mielitz – Piszczek, Friedeich, Pospech – Beister, Reus, Kruse, Arango – Dembelé, Lewandowski, Mlapa.
Łącznie zyskali oni w tej „Kickerowskiej” zabawie aż 49 punktów, a licząc isiągnięcia całej dwudziestodwuosobowej kadry zebrałem aż 85 punktów! Pewnie w tym sezonie druga taka runda gier mi się nie trafi...

Na ten weekend stawiam na:
Mielitz – Piszczek, Brouwers, Pospech – Bellarabi, Reus, Kruse, Arango – Dembelé, Lewandowski, Schahin.
:)
Trwa ładowanie komentarzy...