Dagfinn W.

O tym, jak narkotycznie oddziałuje futbol nie trzeba nikogo przekonywać, kto raz złapał bakcyla; ludzie na „haju” byli od samego początku, przyprawiając sobie co i rusz nowych kłopotów. Najpierw wyrzucano ich z uczelni za propagowanie niegodnego intelektualistów i niebezpiecznego ćwiczenia fizycznego, mogli również trafić na komisariat, jak w Bytomiu przed pierwszą wojną, gdy kontrolujące oko władzy szwendało się między graczami po boisku, aż czapka policjanta spadła na murawę; grano w czasie wojny, by zapomnieć, by zauroczyć okrucieństwo tym najwspanialszym sportem, grano nawet w obozach koncentracyjnych...

Na rauszu. Każdy to zna. Każdy ma jakąś historyjkę, gdy splunął trzy raz przez lewe ramię zanim zrobił coś, co niekoniecznie było ok, ale przecież chodziło o f u t b o l!. Taki też przypadek dotyczy tajemniczego Dagfinna W., zapewne jednego z pierwszych kiboli w Norwegii.

Dagfinn pracował w szanowanej restauracji w Oslo. Jednej z największych. I byłby sobie tam nieźle dorabiał, gdyby nie pewien mecz piłkarski...

Mecz o znaczeniu mistrzowskim, pech Dagfinna polegał na tym, że pozostali kelnerzy trzymali konkretnie za tą drugą drużyną. Nie zrażony chłopak intensywnie począł udowadniać wyższość swojej ekipy oraz o znakomitej klasie napastnika dominującego nad całą tą zgrają ciankoli przeciwników. Pozostający w miażdżącej mniejszość bronił swojego zespołu z determinacją i do samego końca, zmyślnie teoretyzując nad prymat swojego, jedynego klubu.

Ożywiona dyskusja trwała i po zakończeniu spotkania.

Goście nie uświadczyli kelnerskich usług tego dnia. Pozostali głodni.

Po wysłuchaniu tej historii właściciel złapał się za głowę. Dagfinn stracił pracę.

Sąd w Oslo nie dał zrozumienia skardze młodego kelnera. Nie przywrócono go do pracy. Nie przyznano mu odszkodowania.

Restauracja pracowała od tej pory bez zarzutu. Między innymi dlatego, że prezesiunio zmienił kryteria przyjmowania nowych kelnerów – wszyscy muszą kibicować jednej drużynie.

Był grudzień 1939 roku. W Europie panowała wojna. Na okupowanym Górnym Śląsku za kilka tygodni rozpoczną się mecze mistrzowskie. Również tam nie zawsze było grzecznie...

*

Ostatnia kolejka Bundesligi była dla mnie tak udana, jak dla naszych drużyn udział w europejskich pucharach.Ubogich 19 punktów, w tym zaledwie 13 z podstawowej jedenastyki. Suma: 162 (118).

Mielitz – Piszczek, Brouwers, Pospech – Cigerci, Reus, Kruse, Arango – Dembelé, Lewandowski, Schahin.
Rez.: Alomerovic, Drewe – Sobiech, Friedrich, Reinhardt – Can, Bellarabi, Beister, Tyrala – Mlapa, Oneugbu.
Trwa ładowanie komentarzy...